
- Z psemWarunkowoNa smyczy w parku; do samego wąwozu psy nie są wpuszczane.
- Z dzieckiemTakKładki i schody w wąwozie robią wrażenie, ale trzymaj za rękę.
- ZimąWarunkowoWąwóz bywa zamykany przy oblodzeniu - sprawdź przed wyjazdem.
- Bilet KPNTakOsobny bilet 16 zł do wąwozu PLUS 11 zł wstępu do parku.
- Rodzaj
- Wodospad
- Wysokość
- 27 m trzy stopnie
- Dojście
- 35 min ze Szklarskiej
- Bilet
- 16 zł osobno 11 zł wstępu do KPN
- Godziny
- 9:00–17:00 VII–VIII 8:30–18:00, zimą do 16:00
- Czas zwiedzania
- 30 min wąwóz i grota za kurtyną
- Pod dachem
- Nie wąwóz - po deszczu ślisko
- Sezon
- kwiecień – listopad
- Kask
- obowiązkowy od 1991, wydawany przy kasie
- Wąwóz
- 100 m ściany do 35 m
- Miejscowość
- Szklarska Poręba
- Ocena Google
- 4,7 / 5 z 34 103 opinii
Dwadzieścia siedem metrów w trzech stopniach - najwyższy wodospad polskich Karkonoszy. Za kurtyną wody jest grota, do której prowadzi krótka ścieżka i to ona jest tu właściwą atrakcją.
Wąwóz przed wodospadem
Do wodospadu idzie się dnem wąwozu Kamieńczyka - stumetrowego kanionu, który przy samej kaskadzie ma jakieś piętnaście metrów szerokości, a niżej zwęża się do trzech. Ściany sięgają trzydziestu pięciu metrów. Bywa tu o kilka stopni chłodniej niż na szlaku wyżej i mokro nawet w suchy dzień.
Woda spada trzema kaskadami z dwudziestu siedmiu metrów. Środkowa zaczyna jako jeden strumień i dopiero półtora metra niżej rozdziela się na skalnych półkach - to ten moment widać na większości zdjęć. U stóp wodospadu jest pięciometrowy kocioł eworsyjny wypełniony blokami skalnymi.
Złota Jama za środkową kaskadą
Za środkowym stopniem wodospadu jest niewielka jaskinia. Nie powstała sama: wykuli ją między XV a XVII wiekiem walonowie - wędrowni poszukiwacze kruszców, którzy szukali tu ametystów i pegmatytu. Po niemiecku nazywała się Goldenloch, po polsku Złota Jama.
To jest ta część, dla której warto zejść na dół, a nie oglądać wodospad z góry. Nie jest to jaskinia w sensie turystycznym - raczej wykuta nisza za kurtyną wody - ale patrzy się z niej na kaskadę od środka.
Dlaczego schodzi się tu w kasku
Od 1991 roku każdy, kto schodzi do wodospadu, ma obowiązek założyć kask. To nie jest formalność ani ozdobnik regulaminu - jedyne takie miejsce w polskich Karkonoszach.
Powód jest konkretny. Ściany wąwozu obrywają się. W 1947 roku zginęła tu kobieta, a major Sztabu Generalnego trafił do szpitala. W 1965 dziesięcioletni chłopiec bez opieki zrzucał kamienie w głąb gardzieli. Po kolejnym śmiertelnym wypadku w 1973 wodospad zamknięto na siedem lat; otwarto go w 1980, gdy ściany przykryto siatką chroniącą przed obrywami. W 1985 zamknięto ponownie, na sześć lat. Dopiero powrót w 1991 przyszedł razem z kaskami.
Licząc razem: przez trzynaście lat ostatniego półwiecza tego miejsca po prostu nie dało się zobaczyć. Liczba kasków jest ograniczona, więc w szczycie sezonu bywa, że trzeba poczekać, aż ktoś wróci i odda swój.
Kiedy jest największy
W maju po roztopach i po ulewach. W suchym sierpniu potrafi być strużką - jeśli jedziesz specjalnie, sprawdź, kiedy ostatnio padało. Potok Kamieńczyk ma źródła dopiero na wysokości tysiąca dwustu sześćdziesięciu metrów, na Hali Szrenickiej - zlewnia jest krótka i reaguje na deszcz szybko, ale równie szybko wysycha.
Zimą to zupełnie inny wodospad
Ten sam wodospad, który latem jest atrakcją dla wszystkich, zimą staje się kilkunastometrową kolumną lodu. Zdjęcia z sierpnia nie przygotowują na to, co się zobaczy w styczniu.
Woda nie zamarza w bezruchu - obrasta lodem od krawędzi do środka, aż zostaje wąski, ciemny nurt pośrodku białej kolumny. Przy dłuższym mrozie zamyka się i on, a wodospad milknie zupełnie. Najwięcej szans na pełną kolumnę jest w styczniu i lutym; po odwilży trafia się najgorszy moment - ani lodu, ani porządnej wody.
Wąwóz bywa wtedy zamykany i nie jest to formalność: schody i pomosty potrafią być nieprzechodnie. Komunikat pojawia się na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego, warto sprawdzić rano w dniu wyjazdu.
Bilet ma sto trzydzieści lat
Dzisiejsze szesnaście złotych to nie jest nowy pomysł. W XIX wieku wodospad bywał atrakcją sterowaną ręcznie: wodę spiętrzano powyżej i spuszczano na życzenie zwiedzających - za opłatą. Turysta oglądał więc nie tyle zjawisko przyrodnicze, co pokaz, na który sam się złożył.
Punktem zwrotnym był rok 1890, kiedy Riesengebirgsverein zbudował stalowe podesty w dół gardzieli i małą zaporę z zastawką. Z miejsca, do którego trzeba było się przedzierać, zrobiła się infrastruktura - pierwsza taka przy wodospadzie w tych górach. Wszystko, co dziś tu widać, jest kolejną warstwą na tamtym pomyśle.
Nazwa, która nie jest tłumaczeniem
Po niemiecku wodospad nazywał się Zackelfall albo Zackenfall, wąwóz Zackelklamm, a schronisko Zackelfallbaude. Sam potok to Zackel - zdrobnienie od Zacken, czyli od Kamiennej.
Polska nazwa działa dokładnie tak samo: Kamieńczyk to zdrobnienie, mały dopływ Kamiennej. Obie są zbudowane wedle tej samej logiki, ale od zupełnie innych rdzeni - niemiecki od skalnych zębów, polski od kamienia. To nie jest kalka ani tłumaczenie; to dwa niezależne pomysły na to samo.
Kto tu bywał
W sierpniu 1800 roku wodospad oglądał John Quincy Adams, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych. W „Listach o Śląsku” zapisał, że położenie jest „dzikie i romantyczne”, a wysokość ocenił na sto pięćdziesiąt stóp - czyli grubo ponad dwa razy za dużo. Zawyżanie wodospadów było w tamtych relacjach normą.
Dziewięć lat później przyszedł tu Theodor Körner i napisał wiersz Der Zackenfall, w którym siła spadającej wody jest metaforą ambicji młodego człowieka. A w 2008 roku w wąwozie kręcono sceny do Opowieści z Narnii: Księcia Kaspiana - wejście rodzeństwa do lasu i marsz kanionem.
Jest też legenda: woda wodospadu to łzy siedmiu rusałek opłakujących Łabudkę, która szukając ukochanego Kamieńczyka Bronisza spadła w przepaść. Warto wiedzieć, że nie jest to podanie stare. Krąży wyłącznie po polsku i wyłącznie w źródłach powojennych, a imiona bohaterów podejrzanie dokładnie odpowiadają nazwom Łabskiego Szczytu i Kamieńczyka. To raczej opowieść napisana do gotowej mapy niż mapa nazwana od opowieści.
Uwaga: Zejście do wodospadu wymaga kasku - wydają go przy kasie, a liczba sztuk jest ograniczona. W szczycie sezonu bywa, że trzeba poczekać na zwolniony.
Bilety
| Bilet | Cena |
|---|---|
| Wodospad, normalny | 16 zł |
| Wodospad, ulgowy | 8 zł |
| Wodospad, grupa z przewodnikiem | 12 zł / 6 zł ulgowy |
| Wstęp do KPN, normalny | 11 zł / doba |
| Wstęp do KPN, ulgowy | 5,50 zł / doba |
| Dzieci do 7 lat | wstęp wolny |
| Parking przy wejściu | 15 zł / dzień |
Jak tam dotrzeć
Pokaż na mapieNawiguj do parkingu
- Szklarska Poręba12 min2,9 km
- Jelenia Góra36 min23,3 km
- Karpacz51 min31,2 km
- Zgorzelec86 min70,2 km
- Wrocław147 min136,1 km
Komunikacją publiczną: przystanek Szklarska Poręba I - Kamieńczyk (17), Biała Dolina/Demokratów.
Szlaki, które tędy przechodzą
Za OpenStreetMap, w promieniu 600 m od obiektu.
- Główny Szlak Sudecki440 km
- Rozdroże pod Kamieńczykiem - Ryzy3,4 km
- Szlak dokoła Szklarskiej Poręby
- Duża Sztaudyngerowska Trasa Turystyczna24 km
Galeria
Zdjęcia z Wikimedia Commons — przy każdym autor i licencja.











Częste pytania
Ile kosztuje wstęp na Wodospad Kamieńczyka?
Płaci się dwa razy. Za udostępnienie wodospadu 16 zł (ulgowy 8 zł), jednorazowo, oraz osobno bilet wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego — 11 zł za dobę (ulgowy 5,50 zł). Bilet do parku sam w sobie nie uprawnia do zejścia do wąwozu. Grupy z przewodnikiem sudeckim płacą za wodospad 12 zł, ulgowo 6 zł. Ceny obowiązują od 1 kwietnia 2025, sprawdzone 20 sierpnia 2026.
Do której godziny można zwiedzać Wodospad Kamieńczyka?
Wąwóz jest udostępniony od 9:00 do 17:00, w lipcu i sierpniu od 8:30 do 18:00, a zimą do 16:00. Po zamknięciu kasy zejścia nie ma — szlak dojściowy pozostaje przejezdny, ale kończy się przed bramką.
Czy trasa na Wodospad Kamieńczyka jest trudna?
Samo dojście szlakiem jest łatwe, natomiast zejście do wąwozu prowadzi po stopniach i pomostach nad wodą. Kaskada rozpyla wodę, więc nawierzchnia bywa mokra i śliska niezależnie od pogody. Trasa nie jest przejezdna dla wózka — ani dziecięcego, ani inwalidzkiego. Zimą wejście do wąwozu bywa zamykane z powodu oblodzenia i sopli.
Ile się idzie z parkingu do Wodospadu Kamieńczyka?
Najbliższy parking oznaczony w OpenStreetMap leży około 980 metrów od wodospadu w linii prostej — pieszo będzie więcej, bo trasa prowadzi pod górę wąwozem. W promieniu półtora kilometra jest osiem parkingów, w większości płatnych. Dokładnego czasu przejścia tu nie podajemy: wymaga pomiaru w terenie, a źródła w sieci podają rozbieżne wartości.
Jak dojechać do Wodospadu Kamieńczyka?
Samochodem ze Szklarskiej Poręby 12 minut (2,9 km), z Jeleniej Góry 36 minut (23,3 km), z Karpacza 51 minut, ze Zgorzelca 86 minut, z Wrocławia 147 minut (136 km). Komunikacją publiczną — przystanek Szklarska Poręba I – Kamieńczyk. Dalej pieszo czerwonym szlakiem, będącym fragmentem Głównego Szlaku Sudeckiego.
Kiedy jest najmniej ludzi przy Wodospadzie Kamieńczyka?
Największy tłok przypada na sobotę w południe. W poniedziałek o tej samej godzinie ruch jest około trzykrotnie mniejszy. Ruch narasta od 9:00, kulminuje między 11:00 a 13:00 i wyraźnie opada po 15:00. Dzień powszedni tuż po otwarciu jest najspokojniejszym wariantem.
Zobacz też

